W_hotelu_A1_PDF

Dialog 1: zameldowanie

– Dzień dobry. Mam rezerwację na nazwisko Miler. Sara Miler.
– Dzień dobry. Już sprawdzam, chwileczkę. Tak, mamy rezerwację na 3 (trzy) noce, jedynka ze śniadaniem.
– Tak, dokładnie.
– Poproszę o paszport.
– Proszę bardzo.
– Dziękuję. Proszę, tu jest karta do pani pokoju. Pokój jest na 7. (siódmym) piętrze, winda jest na końcu korytarza, po prawej stronie. Zapraszamy na śniadanie od 7.30 (siódmej trzydzieści) do 10 (dziesiątej). Hasło do wi-fi to „hotelpanorama”.
– Czy parking hotelowy jest bezpłatny?
– Tak, oczywiście.
– A w jakich godzinach jest czynna restauracja?
– Wieczorem, od 20 (dwudziestej) do 22.30 (dwudziestej drugiej trzydzieści).
– Świetnie. Czy mają państwo mapę Krakowa?
– Tak, oczywiście, bardzo proszę.
– Dziękuję pani bardzo.
– Proszę. Życzymy miłego pobytu w Krakowie.

Dialog 2: wymeldowanie

– Dzień dobry, chciałabym zapłacić za nocleg.
– Proszę nazwisko.
– Miler, Sara Miler.
– 3 (trzy) noce, jedynka ze śniadaniem?
– Tak, zgadza się.
– Czy korzystała pani z minibaru?
– Nie.
– W takim razie poproszę 540 (pięćset czterdzieści) złotych. Płaci pani kartą czy gotówką?
– Kartą.
Zbliżeniowo?
– Tak.
– Proszę PIN i zielony. (…) Oto potwierdzenie. Dziękujemy i zapraszamy ponownie.
– Do widzenia.
– Do widzenia.

Słownictwo:

sprawdzać / sprawdzić – zweryfikować / to check / comprobar / проверять, проверить
chwileczkę – moment / just a moment / un momento / секундочку
jedynka – pokój dla 1 (jednej) osoby / single room / habitación individual / одноместный номер
dokładnie – właśnie, zgadza się / exactly / exacto / точно
karta do pokoju – klucz w formie karty / keycard / tarjeta llave, llave magnética / ключ-карта, магнитная карта
winda – mechanizm do transportowania ludzi i bagaży / lift / ascensor / лифт
korytarz – hol / hall / pasillo / коридор
zapraszać / zaprosić – zaproponować coś komuś / to invite / invitar / приглашать, пригласить
hasło do wi-fi – „klucz” do wi-fi / wi-fi password / contraseña de wi-fi / пароль от Wi-Fi
bezpłatny – gratis, za darmo / for free, out of charge / gratis / бесплатный
czynny – otwarty / open / abierto / откыт/-o
życzymy miłego pobytu – życzymy miłego czasu w tym miejscu, tutaj / we wish you a pleasant stay / le deseamos una feliz estancia / желаем приятного времяпровождения
płacić / zapłacić – dawać pieniądze za produkt / to pay for sth / pagar / платить / заплатить
nocleg – pobyt (tutaj: w hotelu) / stay / el alojamiento / прожывание
zgadza się – tak, to prawda / that’s right / así es, justo, es correcto / верно
korzystać / skorzystać z czegoś + D. – używać / to use / usar, utilizar / пользоваться / воспользоваться
gotówka – banknoty i monety / cash / dinero en efectivo / наличные
zbliżeniowo – forma płatności, kiedy karta jest blisko terminalu / contactless (payment) / pago contactless / без ввода ПИН-кода
oto – tutaj jest / here you are / aquí está / вот
potwierdzenie – dokument, który potwierdza kupno produktu kartą / confirmation / confirmación / подтверждение

Mam_doła_Jestem_w_siódmym_niebie_B1_PDF

Dialog 1: Mam doła!

– Cześć! Co u ciebie?
– Nic mi się nie chce… Mam doła!
– Coś poważnego?
– Wiesz, od kilku miesięcy szukam pracy. Wysyłam CV, piszę listy motywacyjne, pytam znajomych… I nic! Zero odzewu!
– Aha… Nie wiedziałam. To przypuszczam, że jesteś nie w humorze i nie masz ochoty pójść ze mną do kina?
Jestem kompletnie przybita. Tomek mówi, że mam deprechę, że to nie jest normalne. Ciągle chce mi się płakać i nie mam ochoty wstawać z łóżka…
– Nie wiem, co ci poradzić. Może idź do specjalisty, da ci jakieś tabletki albo skieruje na terapię?
– Czy ja wiem? Muszę się ogarnąć i wreszcie znaleźć pracę, może to poprawi mi nastrój
Trzymam kciuki!

Słownictwo:

mieć doła – potocznie: być w fatalnym humorze
zero odzewu – kiedy nikt nie odpowiada
przypuszczać – domyślać się, dedukować, wnioskować
być nie w humorze – nie mieć nastroju, mieć zły humor
być przybitym – potocznie: być bardzo smutnym, w fatalnym humorze
mieć deprechę – potocznie: mieć stany depresyjne
chce mi się płakać – mam ochotę płakać
skierować kogoś na terapię – wysłać na spotkania z psychologiem
muszę się ogarnąć – potocznie: muszę się zorganizować
to poprawi mi nastrój – polepszy mi humor
trzymać kciuki – życzyć powodzenia, sukcesu

Jak jeszcze mówimy o złym humorze?
> nie mam humoru, nie mam nastroju
> nie jestem w nastroju do + D.
> czuję się źle, fatalnie (fizycznie, psychicznie)
> u mnie fatalnie
> jestem zły, zdenerwowany
> jestem wkurzony, wściekły (bardzo zdenerwowany)
> wszystko mi się wali (na głowę)
> nic mi się nie układa
> nic mi nie idzie
> nic mi nie wychodzi

Dialog 2: Jestem w siódmym niebie!

– Kaśka! To ty?! Nie poznałam cię! Świetnie wyglądasz. Zrobiłaś coś z włosami?
– Nie! Jestem w siódmym niebie, bo dostałam się na wymarzone studia, do łódzkiej Filmówki
– Naprawdę? Gratuluję! Masz się z czego cieszyć! To naprawdę renomowana uczelnia. I tak trudno tam się dostać…
– Przyznam ci się, że to było moje trzecie podejście. Ale wreszcie się udało. Jestem przeszczęśliwa.
– Nic dziwnego. Mówiłaś rodzicom? Na pewno bardzo się ucieszą! Jeszcze raz moje gratulacje. Musimy to oblać!

Słownictwo:

być w siódmym niebie – być bardzo szczęśliwym, uradowanym
wymarzony – taki, o którym marzyłem
Filmówka – potocznie: Szkoła Filmowa w Łodzi
mieć się z czego cieszyć – mieć powód do radości
uczelnia – szkoła wyższa (np. uniwersytet lub politechnika)
być przeszczęśliwym – być bardzo szczęśliwym
cieszyć się – czuć radość
oblać – potocznie: napić się alkoholu z jakiejś okazji, uczcić coś

Jak jeszcze mówimy o dobrym humorze?
> mam dobry humor, nastrój
> jestem w dobrym humorze, jestem w nastroju do + D.
> czuję się świetnie (fizycznie, psychicznie)
> u mnie wszystko (układa się) świetnie
> jestem zadowolony
> jestem szczęśliwy, przeszczęśliwy
> tryskam energią

Język_polski_to_dla_mnie_czarna_magia_C1_PDF

W wielu językach nazwy kolorów bardzo często występują w różnych wyrażeniach i zwrotach idiomatycznych. Nie inaczej jest w języku polskim. Szczególnie popularnymi kolorami używanymi w tym kontekście są czarny i biały. Każdy z nas miał kiedyś do czynienia z tematem, z którego nic a nic nie rozumiał, na przykład z matematyki albo… polskiej gramatyki. W tej sytuacji mogę powiedzieć, że taki temat to dla mnie czarna magia. To znaczy coś, czego kompletnie nie rozumiem. A co dla was jest czarną magią? Może przypadki w języku polskim na początku nauki?
Kolor czarny kojarzy nam się z rzeczami negatywnymi. Jeżeli widzę coś w czarnych barwach, to znaczy, że widzę to pesymistycznie, nie mam nadziei ani wiary, że będzie dobrze, że jakiś problem się rozwiąże. Wtedy mogę też powiedzieć, że mam czarne myśli. Natomiast jeśli widzę coś czarno na białym, widzę to jasno i wyraźnie, nie mam żadnych wątpliwości. Kolory czarny i biały kontrastują ze sobą, dlatego łatwo jest zobaczyć na przykład czarne litery na białym tle. Tak więc zdanie: „Czarno na białym widać, że Marek nie kocha Izy” oznacza, że jest to zupełnie jasne, że on jej nie kocha. Po prostu jest to widoczne, oczywiste, jasne dla wszystkich.
Mówiłam, że kolor czarny kojarzy się z czymś negatywnym. Jeśli odkładamy pieniądze na czarną godzinę, to znaczy, że zbieramy je na wypadek złej sytuacji, nieszczęścia, którego się nie spodziewamy.
Czarny kojarzy się też ze śmiercią – jest kolorem żałoby. Czasem, aby oswoić się z tym trudnym tematem, żartujemy sobie z niego. Filmy lub książki, które przedstawiają tragedie w sposób humorystyczny, zawierają czarny humor. Nie wszyscy jednak lubią ten typ humoru. Kolor czarny opisuje też pewne zjawiska ze świata pracy. Jeśli pracujesz na czarno, to znaczy, że nie masz umowy z pracodawcą i w związku z tym nie płacisz żadnych podatków ani składek ubezpieczeniowych. Co ciekawe, ta część rynku pracy, która gromadzi osoby pracujące na czarno, jest nazywana szarą strefą, nie czarną. Państwo nie ma wpływów z podatków z szarej strefy, bo praca jest wykonywana nieoficjalnie, bez umów.
Z kolei czarny rynek to system nielegalnej sprzedaży towarów, na przykład na czarnym rynku można kupić broń lub narkotyki – na czarnym rynku, a więc poza legalnym, zgodnym z prawem handlem.
Wyjaśnijmy teraz dwa ciekawe wyrażenia, w których kolor czarny łączy się z nazwami zwierząt: „czarna owca” i „czarny koń”. Gdy mówimy o kimś, że jest czarną owcą, mamy na myśli, że ta osoba przynosi wstyd, zachowuje się tak, że psuje reputację grupy, do której należy. Zwykle używamy tego zwrotu w kontekście rodziny. Z kolei czarny koń to osoba lub grupa, która niespodziewanie wygrywa w zawodach lub konkursie. Jeśli mówię: „Nasza drużyna okazała się czarnym koniem mistrzostw”, to znaczy, że nikt nie myślał, że wygra, nie spodziewał się tego, ale jednak tak się stało.
Na koniec zostawiłam wyrażenie, które łączy kolor czarny z jego antonimem – białym. Lubicie czarno-białe filmy albo zdjęcia? Łączy je to, że nie mają kolorów. Uwaga! Nie są biało-czarne, ale właśnie czarno-białe.
Przejdźmy teraz do koloru białego i przeanalizujmy cztery wyrażenia. Byliście kiedyś na polskim weselu? Wesele to impreza, którą robią państwo młodzi. W Polsce bardzo często bawimy się na weselu do białego rana, to znaczy do pierwszych godzin poranka, kiedy robi się widno. Inne wyrażenie z tym kolorem to „biały kruk”. Kruk to gatunek ptaka, ale w naturze ten ptak jest czarny! A więc „biały kruk” to synonim czegoś, co jest rzadkie, prawie niespotykane, bardzo trudno to zobaczyć lub znaleźć. Najczęściej mówimy w ten sposób o książce, na przykład: „Ta encyklopedia to biały kruk, nie ma jej już w księgarniach”. W następnym wyrażeniu – biała plama – wcale nie chodzi o plamę z mleka! Biała plama to coś, co nie jest wyjaśnione, jest sekretem. To coś tajemniczego, czego na przykład brakuje do rozwiązania jakieś zagadki. Gdy mówimy: „W tej historii jest wiele białych plam”, chcemy powiedzieć, że jest w niej dużo tajemnic. Kolejny idiom z kolorem białym to „dostać białej gorączki”. Co to znaczy? Jeśli zalałeś klawiaturę nowego, bardzo drogiego laptopa siostry herbatą, nie zdziw się, jeśli dostanie ona białej gorączki, to znaczy bardzo się zdenerwuje, wścieknie.
Inne kolory też mają swoje miejsce w języku, na przykład zielony. Gdy w pracy czekam na akceptację szefa w sprawie nowego projektu i wreszcie ją dostanę, mogę powiedzieć, że „dostałem zielone światło”. Na drodze zielone światło pozwala samochodom jechać, a pieszym iść. W innych sytuacjach życiowych jest podobnie, a więc mając zielone światło, możemy działać, pracować, robić coś, iść.
Czasami jednak nie wiem, w którą stronę iść dalej z projektem. Mimo że mam już zielone światło, to jednak nie mam zielonego (albo bladego) pojęcia, co dalej z tym zrobić. To znaczy, że kompletnie nie wiem, co dalej.
Jeśli jednak kolega z pracy doskonale poradził sobie z podobnym projektem, ja mogę zzielenieć z zazdrości, to znaczy bardzo mocno zazdrościć mu sukcesu. Jest to raczej książkowy zwrot i nie używamy go zbyt często w języku mówionym.
Możemy metaforycznie zzielenieć, a dosłownie zaczerwienić się. Czerwienimy się, gdy się wstydzimy. Wtedy nasze policzki stają się lekko czerwone. Gdy zaczerwienisz się bardzo mocno, jesteś czerwony jak burak!
Posłuchajcie teraz o idiomach, których bohaterem jest kolor różowy. Jeden z często używanych zwrotów to: „nie jest różowo”. Gdy w moim życiu nie jest różowo, to znaczy, że nie jest dobrze, mam problemy, dzieje się coś złego. Natomiast jeśli patrzę na świat przez różowe okulary, to znaczy, że jestem niepoprawnym optymistą lub niepoprawną optymistką, czyli widzę wszystko tak optymistycznie, że aż nierealnie.
Kolejny idiom to: „myśleć o niebieskich migdałach”. Jeśli nie mogę się skupić, czyli skoncentrować, moje myśli płyną w inne miejsce, gdzieś daleko, to znaczy, że myślę o niebieskich migdałach, czyli fantazjuję nie wiadomo o czym.
Błękitny to odcień niebieskiego. Występuje on w idiomie „błękitna krew”. Osoba, która ma błękitną krew, oczywiście metaforycznie, ma arystokratyczne pochodzenie, a więc jest inna od „zwykłych ludzi”.
Wspomnę o jeszcze jednym ciekawym wyrażeniu potocznym – czy wiecie, czym są „żółte papiery”? To dokumenty, które potwierdzają, że ktoś ma chorobę psychiczną.
Na końcu powiedzmy jeszcze o wyrażeniu „na szarym końcu”. Zdanie: „Ewa dobiegła do mety na szarym końcu” oznacza, że dobiegła jako ostatnia, na samym końcu, nie było już nikogo za nią.

Na dziś to wszystko. Zapraszamy do wysłuchania następnego odcinka naszego podkastu!

 

Czas_wstawać_A1_PDF

O nie… Szósta… Już szósta! Jak mi się nie chce wstawać. A to dopiero środa, jeszcze tyle czasu zostało do weekendu. No dobra. Muszę wstać. Ale poleżę jeszcze parę minut. Wstanę dziesięć po szóstej. Będę miała dużo czasu. Wezmę szybki, zimny prysznic. On powinien postawić mnie na nogi. Potem wypiję kawę. Nie, nie, najpierw zjem coś lekkiego, żeby nie pić kawy na pusty żołądek. Lekarz tyle razy mi powtarzał, że to niezdrowe. Potem szybko się ubiorę i będę gotowa. Tylko co na siebie włożę? Może te niebieskie dżinsy, które kupiłam w sobotę na wyprzedaży? I do tego białą koszulę i czarny żakiet? Nie, zapomniałam, że przecież dziś mam spotkanie z klientem. Biała koszula może być, ale włożę do niej czarną spódnicę, tak będzie bardziej elegancko.
Co? Już czas wstawać? Nieeee, jeszcze parę minut. Tylko pięć minut i zaraz wstanę. Dobrze, a co mam zaplanowane po spotkaniu z klientem? Aaaa, będę musiała napisać maila do księgowej i zapytać ją o budżet na ten miesiąc. Potem zadzwonię do naszego oddziału w Monachium i porozmawiam z szefem marketingu o nowych projektach. Mam nadzieję, że dziś wyjdę z pracy punktualnie i nie będę musiała zostać po godzinach. Szef pewnie powie, że coś jeszcze trzeba zrobić, ale postaram się skończyć wszystko przed piątą. A potem pójdę do tej nowej knajpy na Placu Konstytucji. Aga mówiła, że robią tam świetną pizzę. Zobaczymy! Dobra, czas wstawać. Jeszcze tylko dziś i jutro i pojutrze wieczorem zacznie się kolejny weekend! Pójdę do klubu, potańczę, wypiję parę drinków, zapomnę o pracy i nudnych spotkaniach. Od razu mam lepszy humor. Nie ma to jak pozytywne myślenie!

Słownictwo:

PL – EN / ES / RU

postawić na nogi – dać siłę, energię / to make feel better, to perk up / poner en pie / взбодрить
na pusty żołądek – kiedy wcześniej nic nie jemy / on an empty stomach / con el estómago vacío / на пустой желудок
wkładać / włożyć na siebie – ubrać się w coś / to put on / ponerse / надевать, надеть
wyprzedaż – okres, kiedy w sklepach są niższe ceny / sale / rebajas / распродажа
księgowy (m), księgowa (ż) – osoba, która zajmuje się finansami firmy / accountant / contable / бухгалтер
oddział – filia / branch / sucursal / филиал
Monachium – duże miasto w Niemczech, stolica Bawarii / Munich / Múnich / Мюнхен
zostawać / zostać po godzinach – zostać dłużej w pracy / to work late / trabajar, hacer horas extra задерживаться, задержаться на работе
pewnie – tutaj: prawdopodobnie / probably / probablemente / скорее всего
knajpa – lokal, na przykład bar lub restauracja / place (restaurant, bar, café) / restaurante, bar, cafetería / ресторан, бар, кафе
kolejny – następny / next / próximo, que viene / следующий
parę drinków – kilka drinków / a couple of drinks / unas, algunas copas / несколько „дринков”
nie ma to jak… – najlepsze jest… / there’s nothing like / no hay nada como / что может быть лучше

Bierzemy_ślub_B1_PDF

– Kama, mam ci coś do powiedzenia!
– Dawaj!
– Emil mi się oświadczył!
– To wspaniale! Moje gratulacje. No wreszcie! Tyle czasu na to czekałaś. Opowiadaj!
– Było naprawdę romantycznie… Wiesz, byliśmy w weekend w Krakowie. Niby spontaniczny wyjazd, a okazało się, że on to wszystko zaplanował, i to w najdrobniejszych szczegółach
– Haha, oczywiście niczego się nie domyśliłaś?
Nie miałam zielonego pojęcia, że zrobi to teraz. Wiesz, po cichu liczyłam, że zaręczymy się w te wakacje, bo już od paru miesięcy sporo rozmawiamy o planach na przyszłość… Ale to naprawdę był spontaniczny wypad! Przynajmniej tak myślałam, dopóki nie poszliśmy na kolację do jednej z najdroższych restauracji w Krakowie. Przed kolacją znalazłam na łóżku nową sukienkę. Wyślę ci potem fotkę, to zobaczysz.
– Dobra, ale co było dalej?
– No więc poszliśmy do luksusowej i strasznie drogiej knajpy. Kolacja przy świecach, te sprawy. Jedzenie – niebo w gębie! Ale słuchaj, nagle podszedł do nas kelner w smokingu, z butelką szampana w ręce i bukietem róż, było ich chyba ze sto. Nie uwierzysz, kto to był!
– Kto??
– Filip, najlepszy przyjaciel Emila.
– Ha, świetny pomysł.
– Byłam w szoku, zapytałam, co on tu robi, a on na to: „Kwiaty i szampan dla państwa”, po czym puścił do mnie oczko i zniknął.
– Wtedy już się chyba zorientowałaś, o co chodzi?
Coś ty! Byłam za bardzo zdziwiona zachowaniem Filipa. No i wtedy to się stało! Emil uklęknął przede mną, wyciągnął pierścionek i zapytał, czy zostanę jego żoną… Wszyscy goście w restauracji zaczęli klaskać, a ja popłakałam się ze szczęścia.
– No to czekam, aż przyjdziesz do mnie pochwalić się pierścionkiem!

Słownictwo:

brać / wziąć ślub – wychodzić za mąż (o kobiecie) lub żenić się (o mężczyźnie)
oświadczać się / oświadczyć się komuś (+ C.) – poprosić o rękę; sytuacja, w której mężczyzna pyta kobietę, czy zostanie jego żoną
moje gratulacje – gratuluję
niby – teoretycznie
spontaniczny – bez planu
okazało się, że… – rezultat był taki, że…
w najdrobniejszych szczegółach – ze wszystkimi detalami
domyślać się / domyślić się – odkryć coś w myślach, wydedukować, wywnioskować
nie mieć zielonego pojęcia – kompletnie, zupełnie nie wiedzieć
po cichu – w sekrecie, w tajemnicy
liczyć – tutaj: mieć nadzieję
zaręczyć się – sytuacja, w której kobieta przyjmuje oświadczyny (propozycję małżeństwa) mężczyzny i dostaje od niego pierścionek zaręczynowy
wypad – krótki wyjazd, krótka podróż, wycieczka
fotka – potocznie: zdjęcie
niebo w gębie – coś pysznego, bardzo smacznego
smoking – męski strój, bardziej elegancki od garnituru
w szoku – bardzo zdziwiony, zaskoczony

puszczać / puścić do kogoś oczko – mrugnąć okiem (porozumiewawczo)
coś ty – tutaj: zdecydowanie nie
zdziwiony czymś (+ N.) – zaskoczony czymś
zachowanie – sposób, w jaki ktoś postępuje, reaguje, pokazuje emocje
klękać / uklęknąć – zgiąć nogi i oprzeć kolana o ziemię
wyciągać / wyciągnąć – tutaj: wyjąć
pierścionek – biżuteria noszona na palcu
klaskać – bić brawo
popłakać się ze szczęścia – zacząć płakać z radości
chwalić się / pochwalić się – mówić o czymś lub pokazywać coś z dumą

Złapał_mnie_kanar_B1_PDF

– Kaśka, nie uwierzysz, co się stało…
– No?
– W autobusie była kontrola biletów i…
Złapał cię kanar?
– Jaki kanar? Kanarek? Nie rozumiem…
– Tak potocznie mówimy na kontrolera biletów. Kiedy to się stało?
– Wczoraj. Jechałam autobusem na uniwersytet. Nagle na przedostatnim przystanku wsiadł do autobusu niemiły facet, który powiedział: „bileciki do kontroli”. Dałam mu swój bilet ulgowy, ale potem poprosił mnie o legitymację. A ja przecież dopiero przyjechałam do Polski na Erasmusa i nie zdążyłam jeszcze wyrobić sobie legitymacji studenckiej. To znaczy, że nie mogę kupować biletów ze zniżką. Nie wiedziałam o tym.
– A nie masz karty ISIC?
– Niestety nie.
– No i co, wlepił ci mandat?
– Tak. Najpierw kazał mi wysiąść z autobusu, a potem wypisał mi mandat. I był strasznie niemiły…
– To często się zdarza. Zapłaciłaś od razu?
– Tak, bo okazało się, że wtedy płaci się mniej.
– Ale miałaś pecha z tym kanarem.
– Prawda? Dopiero początek Erasmusa, a już taka historia…

Słownictwo:

wierzyć / uwierzyć – zaakceptować informację
łapać / złapać – potocznie: zatrzymać
przedostatni – drugi od końca
facet – potocznie: mężczyzna
bilet ulgowy – bilet ze zniżką, bilet, który kosztuje mniej
dopiero – właśnie, niedawno
nie zdążyłam – nie miałam jeszcze czasu, żeby coś zrobić
wyrabiać / wyrobić sobie legitymację studencką – załatwić sobie dokument potwierdzający status studenta
bilet ze zniżką – bilet, za który płacimy mniej, bilet ulgowy
wlepiać / wlepić komuś mandat – potocznie: dać komuś dokument, który mówi, że musi zapłacić karę, np. za brak biletu albo parkowanie w złym miejscu
kazać – polecić, powiedzieć, żeby ktoś coś zrobił
zdarzać się / zdarzyć się – mieć miejsce
okazało się, że… – rezultat był taki, że…
mieć pecha – nie mieć szczęścia

Trzydziestka_A2_PDF

Dialog 1

– Baśka, kiedy robisz urodziny, zdecydowałaś już?
– Tak, w najbliższy weekend. Za dwa tygodnie kilka osób nie może przyjść, więc robię w ten. W sobotę.
– W domu czy w lokalu?
– W lokalu. Nie chcę robić tak dużej imprezy w domu. Wiesz, mieszkam w bloku, będzie głośno. Nie chcę też potem sprzątać całą niedzielę! Poza tym trzydziestka to specjalna okazja.
– A który lokal wybrałaś?
– Zdecydowałam się na „Insomnię”. W samym centrum, na Modnej. Tam jest kilka sal, zarezerwowałam jedną tylko dla nas.
– Świetnie! A ile osób zaprosiłaś?
– 40 (czterdzieści). Wiesz, mam strasznie dużo znajomych.
– Aha. To o której zaczynamy?
– O 20 (ósmej).
– Potrzebujesz pomocy w przygotowaniach?
– Nie, dzięki, jedzenie zamówiłam w lokalu. Będzie też DJ.
– Super. To do soboty!
– Pa!

Dialog 2

– Justyna, pamiętasz, że w sobotę Baśka robi trzydziestkę?
– No pewnie, że pamiętam.
– Dzwonię do ciebie, żeby pogadać o prezencie. Co jej kupujemy? Składamy się z Tomkiem i Pawłem czy kupujemy coś same?
– Przed chwilą dzwonił do mnie Tomek i powiedział, że 10 (dziesięć) osób robi zrzutkę. Może i my się z nimi zrzucimy?
– Ok. A co chcą kupić?
– Mają głosować. Są dwa pomysły: karnet na masaże albo czytnik e-booków. Baśka uwielbia czytać.
– Oba pomysły mi się podobają, ale chyba wolę czytnik.
– Ja też. Ok, to dzwonię do Tomka.

Słownictwo:

trzydziestka – 30. (trzydzieste) urodziny
robić / zrobić urodziny – organizować imprezę z okazji urodzin
lokal – na przykład bar, restauracja, klub, pub
blok – budynek, gdzie jest dużo mieszkań
wybierać / wybrać – zdecydować się na coś
w samym centrum – dokładnie w centrum
zapraszać / zaprosić – zapytać kogoś, czy chce przyjść (np. na urodziny)
strasznie – tutaj: bardzo
znajomi – koledzy i koleżanki
przygotowania – to, co robimy wcześniej, gdy coś organizujemy
pogadać – potocznie: porozmawiać
składać się / złożyć się – dać pieniądze na wspólny cel, np. żeby kupić razem prezent
robić / zrobić zrzutkę – składać się
zrzucać się / zrzucić się – składać się, robić zrzutkę
głosować – przedstawić swoje zdanie, swoją opinię, żeby coś wybrać
karnet na masaże – abonament na kilka sesji u masażysty
czytnik e-booków – urządzenie do czytania książek elektronicznych, np. Kindle

Język_polski_lubi_psy_C1_PDF

Drodzy słuchacze!
Ci z was, którzy mieszkają w Polsce, już pewnie zauważyli, że pies to ulubione zwierzę Polaków. Jest on również bohaterem wielu popularnych wyrażeń i zwrotów idiomatycznych w języku polskim. Dziś poznacie niektóre z nich.
Może niektórzy z was już słyszeli zwrot „schodzić na psy”? My, Polacy, lubimy czasem ponarzekać i dlatego warto, żebyście wiedzieli, co to znaczy, jeśli coś zeszło na psy. Jeśli mówimy: „Ten lokal zszedł na psy”, to znaczy, że lokal się pogorszył, nie jest już tak dobry jak kiedyś. Jeśli świat schodzi na psy, to znaczy, że sytuacja na świecie się pogarsza, czyli zmienia na gorsze, życie robi się gorsze.
Jeśli ktoś wam powie, że wasze ubranie „wygląda jak psu z gardła wyjęte”, to znaczy, że powinniście użyć żelazka i je uprasować. Wyobraźcie sobie, jak może wyglądać np. koszula, którą w pysku czy w gardle miał pies? Czy już rozumiecie? Taka koszula byłaby pognieciona, wymięta. Ten zwrot zdecydowanie nie jest komplementem.
Czy słyszeliście inny zwrot: „wieszać na kimś psy”? Jeżeli na kimś wieszają psy, to znaczy, że ktoś jest obwiniany o coś, oczerniany. Na przykład zdanie: „Już od jakiegoś czasu dziennikarze wieszają psy na tej aktorce” oznacza, że ta aktorka jest bardzo krytykowana przez dziennikarzy. Zdanie: „Wieszali psy na Adamie, ale on niczym się nie przejmował” znaczy, że Adam był oczerniany, inni obrażali Adama, był on mocno krytykowany, ale nie zwracał na to uwagi, nie robiło to na nim wrażenia.
Jak zapewne już zauważyliście, pies jest negatywnym bohaterem wielu frazeologizmów i idiomów. Nie inaczej jest w przypadku następnego analizowanego wyrażenia: „pogoda pod psem”. „Pogoda pod psem” to brzydka pogoda. Jeżeli byliśmy nad Bałtykiem i mieliśmy pogodę pod psem, to znaczy, że np. było zimno, padał deszcz i wiał wiatr. Kiedy pogoda jest pod psem, lepiej siedzieć w domu, czytać książkę, pić gorącą herbatę albo uczyć się języka polskiego :-). Ewentualnie możecie zaprosić do siebie znajomych. Tylko co robić w sytuacji, jeżeli cały dzień poświęciliście na sprzątanie mieszkania i gotowanie, a potem „nie przyszedł pies z kulawą nogą”? Oczywiście nie zapraszaliście psa, tym bardziej kulawego psa – jeśli nie przyszedł pies z kulawą nogą, chodzi o to, że nie przyszedł nikt.
Na koniec zostawiłam wyrażenie, gdzie pies jest wreszcie przedstawiony w pozytywnym świetle: „wierny jak pies”. Człowiek wierny jak pies jest lojalny, nigdy nas nie opuści, możemy na nim w pełni polegać. Myślę, że to wyrażenie nie powinno nikogo dziwić, przecież często mówimy, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka.
Cóż, ludzie kochający psy mogą być zaskoczeni, że w języku polskim pies występuje często w roli negatywnego bohatera. Tak naprawdę my Polacy bardzo lubimy te sympatyczne czworonogi: jamniki, pudle, kundle, charty i przedstawicieli innych ras. Ale rasy psów to temat na inny odcinek naszego podkastu. Na dziś to wszystko. Do usłyszenia!

W_sklepie_z_ubraniami_A1_PDF

– Dzień dobry! W czym mogę pani pomóc?
– Dzień dobry. Szukam białej bluzki.
– Eleganckiej czy sportowej? Z krótkim czy z długim rękawem?
– Eleganckiej, z krótkim rękawem. Fason raczej dopasowany.
– Rozumiem, może coś takiego?
– Hm… A mają państwo coś bardziej nowoczesnego, młodzieżowego? Ten fason jest lepszy dla pani w średnim wieku
– Oczywiście. Bardzo proszę.
– O, ta mi się podoba. Jaki to rozmiar?
– Z tego fasonu został nam rozmiar 36 (trzydzieści sześć) i 38 (trzydzieści osiem).
– Poproszę 36 (trzydzieści sześć). Czy można przymierzyć?
– Oczywiście, przymierzalnie są po prawej stronie, za kasami.
– Dziękuję.

(Po chwili)
– I jak leży bluzka? Jak się pani w niej czuje?
– Bardzo mi się podoba, ale jest trochę za krótka. Czy mogłabym przymierzyć jeszcze rozmiar 38 (trzydzieści osiem)?
– Proszę bardzo.
– O, ta leży idealnie! Wezmę ją.
– Doskonale. Zapraszam do kasy.

(Przy kasie)
– Czy można płacić kartą?
– Niestety dziś mamy awarię terminalu, bardzo mi przykro, ale przyjmujemy tylko gotówkę.
– Rozumiem, w takim razie proszę odłożyć mi tę bluzkę, dobrze? Pójdę do bankomatu i za chwilę wrócę.
– Nie ma problemu.
– Dziękuję i do zobaczenia.
– Do widzenia.

Słownictwo:

PL – EN / ES / RU

W czym mogę pani pomóc? – formuła, której używa sprzedawca w sklepie na początku rozmowy / How can I help you? / ¿En qué puedo ayudarle? / Чем я могу Вам помочь?
rękaw – część ubrania, którą zakłada się na rękę / sleeve / manga / рукав
fason – model ubrania / cut / modelo / модель
raczej – gdy chcemy powiedzieć „chyba wolę” / rather / más bien / скорее всего
dopasowany – nie luźny / fitted / ajustado / облегающий
coś takiego – coś w tym stylu, coś, co tutaj pokazuję / something like that / algo así / чтo-то в этом роде
młodzieżowy – typowy dla młodych ludzi / teenage / juvenil / молодежный
pani w średnim wieku – kobieta mniej więcej w wieku od 40 do 60 (od czterdziestu do sześćdziesięciu) lat / middle-aged woman / mujer de mediana edad / женщина среднего возраста
rozmiar – wielkość ubrania, np. rozmiary dla kobiet to 34 (trzydzieści cztery), 36 (trzydzieści sześć), 38 (trzydzieści
osiem), 40 (czterdzieści) itd. / size / talla / размер
przymierzać / przymierzyć – założyć ubranie, żeby sprawdzić, czy pasuje / to try on / probar / примерять / примерить
przymierzalnia – miejsce w sklepie, w którym przymierzamy ubranie / changing room, fitting room / probador / примерочная
leżeć – tutaj: pasować / to fit / quedar / подходить
przyjmować / przyjąć – akceptować / to accept / aceptar / принимать
odkładać / odłożyć – tutaj: zostawić dla klienta na jakiś czas; klient wróci potem po towar i go kupi / to put aside, to keep / guardar / откладывать / отложить

 

Moja_przygoda_z_Polską_i_językiem_polskim_B1_PDF

Cześć! Mam na imię Blanka. Chciałabym opowiedzieć wam, dlaczego zaczęłam się uczyć języka polskiego i co sprawia mi najwięcej trudności. Pochodzę z małego miasta na północy Francji, blisko granicy z Niemcami. W dzieciństwie uczyłam się angielskiego i niemieckiego i nie miałam żadnego kontaktu ani z językiem polskim, ani z Polską. Wiem, że moi przodkowie pochodzili z Polski, ale nikt w mojej rodzinie nie mówił po polsku ani nie jeździł do dawnej ojczyzny.
W wieku 20 (dwudziestu) lat poszłam na studia. Wybrałam dziennikarstwo w Paryżu. Kiedy byłam na trzecim roku, postanowiłam pojechać na Erasmusa. Złożyłam podanie o stypendium we Frankfurcie. Znałam niemiecki i wiedziałam, że jest tam dobry uniwersytet. Niestety okazało się, że nie ma już wolnych miejsc. Bardzo chciałam pojechać chociaż na jeden semestr za granicę i dlatego zaczęłam szukać innych możliwości. Znalazłam ofertę stypendium w Krakowie. Oczywiście wcześniej słyszałam o tym mieście, ale nigdy nie byłam w Polsce i niewiele wiedziałam o tym kraju. Pomyślałam sobie, że to może być świetna okazja, żeby dowiedzieć się czegoś o miejscu, z którego pochodzi moja rodzina. Złożyłam wszystkie potrzebne dokumenty i dostałam stypendium. Wtedy mogłam zacząć przygotowania do wyjazdu. Szukałam informacji w internecie na temat Krakowa, Polski, polskiej kultury, kuchni i tak dalej. Wiedziałam, że na uniwersytecie będę mogła chodzić na wykłady i ćwiczenia w języku angielskim, ale zastanawiałam się, czy ludzie w Polsce mówią po angielsku, francusku albo niemiecku. Czy znajomość tych języków wystarczy mi, żeby kupić jedzenie w sklepie albo zapytać o drogę? Na wszelki wypadek postanowiłam jeszcze przed wyjazdem zapisać się na krótki kurs polskiego, żeby poznać podstawowe słowa, a potem zamierzałam iść na kurs dla Erasmusów w Krakowie.
W Paryżu znalazłam nauczycielkę z Polski, native speakera, i zapisałam się do niej na korepetycje. Poszłam na pierwszą lekcję i… wyszłam stamtąd przekonana, że polski to najtrudniejszy język świata. Te dziwne litery, ta ortografia! Po co im, Polakom, tyle liter, tyle kropek i kresek? Miałam problem z wymówieniem podstawowych słów! Ale postanowiłam się nie poddawać. W domu zrobiłam pracę domową, posłuchałam nagrań z wymową i na drugiej lekcji było mi już łatwiej. W czasie tamtego kursu nauczyłam się czytać, dowiedziałam się, jak się przedstawić i poznałam podstawowe czasowniki oraz różnicę między mianownikiem, narzędnikiem i biernikiem. Polskie przypadki to dla mnie ciągle trochę czarna magia, no, może teraz już mniej, ale początki były trudne. Nie miałam za to problemów z nauką słówek.
Na szczęście, kiedy pojechałam do Krakowa, potrafiłam już coś powiedzieć. Rozumiałam mało, bo Polacy mówią bardzo szybko, ale było mi łatwiej niż studentom, którzy w ogóle nie znali polskiego. Na uniwersytecie i w akademiku, gdzie mieszkałam, wszyscy koledzy i koleżanki mówili po angielsku i to był język naszej komunikacji. Starałam się za to dużo mówić na lekcjach polskiego. To był specjalny kurs dla Erasmusów. Największym problemem dla wszystkich były przypadki i różne nieregularne formy. Jednym z najważniejszych słów w języku polskim jest „wyjątek”. Zawsze jest jakiś wyjątek. Czasami chciałam rzucić kurs, naukę polskiego, pytałam sama siebie, po co mi to, skoro spokojnie mogę się dogadać w sklepie czy na uczelni. Ale z drugiej strony było mi bardzo miło słyszeć komplementy ze strony Polaków, którzy byli zdziwieni, że mówię po polsku. To było motywujące, dodawało mi sił i energii do dalszej nauki. Ale Erasmus się skończył i trzeba było wracać do domu. Nie chciałam jednak tracić kontaktu z polskim – szkoda było zmarnować tyle pracy i wysiłku. Na szczęście miałam już wielu znajomych z Polski. Postanowiliśmy, że będziemy do siebie pisać tylko po polsku i na razie dotrzymujemy obietnicy. Niestety chwilowo nie mam możliwości, żeby kontynuować naukę polskiego w Paryżu, bo piszę pracę dyplomową i to zajmuje mi bardzo dużo czasu, ale jak tylko ją skończę, wracam do nauki polskiego. Można powiedzieć, że złapałam bakcyla!

Komentarz do tekstu

Drodzy słuchacze! W opowiadaniu Blanki jest dużo interesujących słów i wyrażeń. Teraz spróbuję je wam wyjaśnić. Blanka na początku używa zwrotu „co sprawia mi trudności”. „Sprawiać trudności” to inaczej „być trudnym”, na przykład jeśli matematyka sprawia mi trudności, to znaczy, że mam problemy z matematyką, nie rozumiem jej.
Idźmy dalej. Przodkowie Blanki, czyli jej dziadkowie lub pradziadkowie, pochodzili z Polski. „Pochodzić” to znaczy „być skądś”. Możemy powiedzieć: „jestem z Polski” albo „pochodzę z Polski”. Możemy też powiedzieć, że słowo pochodzi z jakiegoś języka, np. słowo „ratusz” pochodzi z niemieckiego, a słowo „biznesmen” z angielskiego.
W dalszej części tekstu Blanka mówi, że poszła na studia. To znaczy, że zaczęła naukę na uczelni wyższej (uniwersytecie, politechnice lub akademii). Kiedy była na trzecim roku, złożyła podanie o stypendium. Podanie to taki list, w którym prosimy o coś. Jeśli piszemy i potem składamy podanie o stypendium, to znaczy, że chcemy dostać stypendium. Możemy też napisać podanie o grant i tak dalej.
Blance nie udało się wyjechać do Frankfurtu, ale znalazła stypendium w Krakowie i zdecydowała, że pojedzie do kraju swoich przodków. Zaczęła szukać informacji o tym mieście i przygotowywać się do wyjazdu. Zaczęła też się zastanawiać, to znaczy myśleć, analizować, zadawać sobie pytania, czy będzie mogła komunikować się w polskich sklepach i na ulicy w innych językach niż polski.
Na wszelki wypadek zapisała się na lekcje polskiego. „Na wszelki wypadek” to bardzo ważne wyrażenie, którego naprawdę często używamy. Wyjaśnię wam jego znaczenie na paru przykładach: „Teraz świeci słońce i jest ładna pogoda, ale potem być może będzie padać deszcz, dlatego na wszelki wypadek wezmę ze sobą parasol”. Inny przykład: „Idę do teatru. Spektakl zaczyna się o 19 (dziewiętnastej). Wiem, że droga do teatru zajmie mi 20 (dwadzieścia) minut, ale na wszelki wypadek wychodzę z domu wcześniej, bo nie chcę się spóźnić. Może na ulicy będą korki i droga zajmie mi więcej czasu? Na wszelki wypadek wyjdę wcześniej i na pewno się nie spóźnię”. Blanka na wszelki wypadek zaczęła uczyć się polskiego – to znaczy myslała, że być może będzie mogła rozmawiać z ludźmi po angielsku czy francusku, ale może nie, dlatego w tej sytuacji chciała poznać podstawowe słowa w języku polskim.
Idźmy dalej. Nasza bohaterka zapisała się na korepetycje, czyli prywatne lekcje, do native speakera. Tak, dobrze słyszeliście, do native speakera. Zwykle tak nazywamy człowieka, dla którego dany język jest językiem ojczystym, pierwszym językiem, językiem, w którym myśli i mówi najlepiej. Mówimy na przykład „chodzę na angielski do native speakera”, a czasami mówimy po prostu „native”. Polak może powiedzieć na przykład: ”mój nauczyciel angielskiego jest nativem z Kanady”.
Wróćmy jednak do historii Blanki. Dziewczyna wyszła z pierwszej lekcji przekonana, to znaczy pewna, że polski to najtrudniejszy język świata. Na początku miała dużo problemów z wymową. Wymowa to pierwszy temat na lekcjach polskiego. Kiedy widzimy obok siebie litery „s” i „z”, nauczyciel lub nauczycielka mówi, że wymowa tych liter to „sz”. Zgadzacie się z Blanką, że polska wymowa jest trudna? Mimo trudności Blanka postanowiła, czyli zdecydowała, nie poddawać się, to znaczy nie rezygnować. Nie powiedziała sobie stop, nie będę tego robić, bo to dla mnie za trudne, nie uda mi się. Nie, Blanka się nie poddała i uczyła się dalej. Poznała polskie przypadki, to znaczy mianownik, narzędnik i biernik. Pamiętacie? Mianownik to pierwszy przypadek gramatyczny w języku polskim, odpowiada na pytania „kto? co?”. Narzędnik to ten przypadek, którego używacie, kiedy mówicie: „Jestem Hiszpanem, Rosjaninem, Niemcem” albo: „Jestem Ukrainką, Amerykanką, Chinką”. Blanka poznała też biernik. Biernik odpowiada na pytania „kogo?, co?”, na przykład w zdaniu: „Mam fajną pracę” używamy biernika. Czy dla was to też była czarna magia? Czarna magia to coś, czego nie rozumiemy, co jest dla nas zupełnie obce, niejasne.
Potem Blanka opowiada o swoim życiu w Krakowie i mówi, że było jej łatwiej niż innym studentom, czyli miała mniej problemów niż inni studenci, bo już znała trochę polski. W akademiku mówiła po angielsku, ale na kursie dla Erasmusów rozmawiała po polsku. Blanka radzi wam zapamiętać bardzo ważne słowo, które na pewno wiele razy widzieliście w podręcznikach do nauki polskiego. To słowo „wyjątek”. Wyjątek to coś nietypowego, coś, co nie jest regułą, jest inne. Może być wyjątek w gramatyce, może też być wyjątek w znaczeniu „wyjątkowa sytuacja”. Na przykład zwykle robimy coś w pewien sposób, ale raz robimy wyjątek, to znaczy robimy to inaczej. Zgadzacie się, że w polskiej gramatyce jest dużo wyjątków? Być może też, tak jak Blanka, chcieliście rzucić naukę, to znaczy przestać się uczyć, powiedzieć sobie: „nie, nie robię tego więcej, koniec”?
Blanka dogadywała się z Polakami po polsku. „Dogadywać się” to słowo potoczne, nie literackie, i znaczy „komunikować się”, a więc Blanka rozumiała Polaków i oni też ją rozumieli, kiedy mówiła po polsku. Dziewczynie podobały się komplementy Polaków, którzy byli zdziwieni, że mówi po polsku. Byli zdziwieni, czyli nie myśleli, że ona mówi po polsku, i to była dla nich niespodzianka. To prawda – często my, Polacy, jesteśmy zdziwieni, kiedy cudzoziemiec mówi po polsku, bo wiemy, ze nasz język jest trudny i nie tak popularny jak na przykład niemiecki czy hiszpański. Ale bardzo lubimy, kiedy ktoś stara się mówić w naszym języku, nawet tylko trochę.
Wracając do historii Blanki – komplementy były dla niej motywujące. Dzięki nim dziewczyna miała energię, żeby uczyć się dalej. Teraz nie może chodzić na lekcje, ale koresponduje ze znajomymi z Polski po polsku. Wcześniej zdecydowali, ze będą pisać do siebie tylko po polsku i dotrzymują obietnicy. „Dotrzymywać / dotrzymać obietnicy” to znaczy „robić tak, jak powiedzieliśmy”. Jeśli mówię: „Będę ci pomagać” i potem pomagam, to znaczy, że dotrzymuję obietnicy.
Na koniec Blanka używa ciekawego zwrotu. Mówi: „połknęłam bakcyla”. „Bakcyl” to inaczej „bakteria”. W tym zwrocie bakcyl nie oznacza prawdziwej bakterii, ale ma inny sens: „to mnie naprawdę zainteresowało, naprawdę zaczęłam to lubić”.
A wy, czy też połknęliście bakcyla i język polski jest dla was tak samo ciekawy? Jak wyglądały wasze początki nauki?