Złapał_mnie_kanar_B1_PDF

– Kaśka, nie uwierzysz, co się stało…
– No?
– W autobusie była kontrola biletów i…
Złapał cię kanar?
– Jaki kanar? Kanarek? Nie rozumiem…
– Tak potocznie mówimy na kontrolera biletów. Kiedy to się stało?
– Wczoraj. Jechałam autobusem na uniwersytet. Nagle na przedostatnim przystanku wsiadł do autobusu niemiły facet, który powiedział: „bileciki do kontroli”. Dałam mu swój bilet ulgowy, ale potem poprosił mnie o legitymację. A ja przecież dopiero przyjechałam do Polski na Erasmusa i nie zdążyłam jeszcze wyrobić sobie legitymacji studenckiej. To znaczy, że nie mogę kupować biletów ze zniżką. Nie wiedziałam o tym.
– A nie masz karty ISIC?
– Niestety nie.
– No i co, wlepił ci mandat?
– Tak. Najpierw kazał mi wysiąść z autobusu, a potem wypisał mi mandat. I był strasznie niemiły…
– To często się zdarza. Zapłaciłaś od razu?
– Tak, bo okazało się, że wtedy płaci się mniej.
– Ale miałaś pecha z tym kanarem.
– Prawda? Dopiero początek Erasmusa, a już taka historia…

Słownictwo:

wierzyć / uwierzyć – zaakceptować informację
łapać / złapać – potocznie: zatrzymać
przedostatni – drugi od końca
facet – potocznie: mężczyzna
bilet ulgowy – bilet ze zniżką, bilet, który kosztuje mniej
dopiero – właśnie, niedawno
nie zdążyłam – nie miałam jeszcze czasu, żeby coś zrobić
wyrabiać / wyrobić sobie legitymację studencką – załatwić sobie dokument potwierdzający status studenta
bilet ze zniżką – bilet, za który płacimy mniej, bilet ulgowy
wlepiać / wlepić komuś mandat – potocznie: dać komuś dokument, który mówi, że musi zapłacić karę, np. za brak biletu albo parkowanie w złym miejscu
kazać – polecić, powiedzieć, żeby ktoś coś zrobił
zdarzać się / zdarzyć się – mieć miejsce
okazało się, że… – rezultat był taki, że…
mieć pecha – nie mieć szczęścia

Trzydziestka_A2_PDF

Dialog 1

– Baśka, kiedy robisz urodziny, zdecydowałaś już?
– Tak, w najbliższy weekend. Za dwa tygodnie kilka osób nie może przyjść, więc robię w ten. W sobotę.
– W domu czy w lokalu?
– W lokalu. Nie chcę robić tak dużej imprezy w domu. Wiesz, mieszkam w bloku, będzie głośno. Nie chcę też potem sprzątać całą niedzielę! Poza tym trzydziestka to specjalna okazja.
– A który lokal wybrałaś?
– Zdecydowałam się na „Insomnię”. W samym centrum, na Modnej. Tam jest kilka sal, zarezerwowałam jedną tylko dla nas.
– Świetnie! A ile osób zaprosiłaś?
– 40 (czterdzieści). Wiesz, mam strasznie dużo znajomych.
– Aha. To o której zaczynamy?
– O 20 (ósmej).
– Potrzebujesz pomocy w przygotowaniach?
– Nie, dzięki, jedzenie zamówiłam w lokalu. Będzie też DJ.
– Super. To do soboty!
– Pa!

Dialog 2

– Justyna, pamiętasz, że w sobotę Baśka robi trzydziestkę?
– No pewnie, że pamiętam.
– Dzwonię do ciebie, żeby pogadać o prezencie. Co jej kupujemy? Składamy się z Tomkiem i Pawłem czy kupujemy coś same?
– Przed chwilą dzwonił do mnie Tomek i powiedział, że 10 (dziesięć) osób robi zrzutkę. Może i my się z nimi zrzucimy?
– Ok. A co chcą kupić?
– Mają głosować. Są dwa pomysły: karnet na masaże albo czytnik e-booków. Baśka uwielbia czytać.
– Oba pomysły mi się podobają, ale chyba wolę czytnik.
– Ja też. Ok, to dzwonię do Tomka.

Słownictwo:

trzydziestka – 30. (trzydzieste) urodziny
robić / zrobić urodziny – organizować imprezę z okazji urodzin
lokal – na przykład bar, restauracja, klub, pub
blok – budynek, gdzie jest dużo mieszkań
wybierać / wybrać – zdecydować się na coś
w samym centrum – dokładnie w centrum
zapraszać / zaprosić – zapytać kogoś, czy chce przyjść (np. na urodziny)
strasznie – tutaj: bardzo
znajomi – koledzy i koleżanki
przygotowania – to, co robimy wcześniej, gdy coś organizujemy
pogadać – potocznie: porozmawiać
składać się / złożyć się – dać pieniądze na wspólny cel, np. żeby kupić razem prezent
robić / zrobić zrzutkę – składać się
zrzucać się / zrzucić się – składać się, robić zrzutkę
głosować – przedstawić swoje zdanie, swoją opinię, żeby coś wybrać
karnet na masaże – abonament na kilka sesji u masażysty
czytnik e-booków – urządzenie do czytania książek elektronicznych, np. Kindle

Język_polski_lubi_psy_C1_PDF

Drodzy słuchacze!
Ci z was, którzy mieszkają w Polsce, już pewnie zauważyli, że pies to ulubione zwierzę Polaków. Jest on również bohaterem wielu popularnych wyrażeń i zwrotów idiomatycznych w języku polskim. Dziś poznacie niektóre z nich.
Może niektórzy z was już słyszeli zwrot „schodzić na psy”? My, Polacy, lubimy czasem ponarzekać i dlatego warto, żebyście wiedzieli, co to znaczy, jeśli coś zeszło na psy. Jeśli mówimy: „Ten lokal zszedł na psy”, to znaczy, że lokal się pogorszył, nie jest już tak dobry jak kiedyś. Jeśli świat schodzi na psy, to znaczy, że sytuacja na świecie się pogarsza, czyli zmienia na gorsze, życie robi się gorsze.
Jeśli ktoś wam powie, że wasze ubranie „wygląda jak psu z gardła wyjęte”, to znaczy, że powinniście użyć żelazka i je uprasować. Wyobraźcie sobie, jak może wyglądać np. koszula, którą w pysku czy w gardle miał pies? Czy już rozumiecie? Taka koszula byłaby pognieciona, wymięta. Ten zwrot zdecydowanie nie jest komplementem.
Czy słyszeliście inny zwrot: „wieszać na kimś psy”? Jeżeli na kimś wieszają psy, to znaczy, że ktoś jest obwiniany o coś, oczerniany. Na przykład zdanie: „Już od jakiegoś czasu dziennikarze wieszają psy na tej aktorce” oznacza, że ta aktorka jest bardzo krytykowana przez dziennikarzy. Zdanie: „Wieszali psy na Adamie, ale on niczym się nie przejmował” znaczy, że Adam był oczerniany, inni obrażali Adama, był on mocno krytykowany, ale nie zwracał na to uwagi, nie robiło to na nim wrażenia.
Jak zapewne już zauważyliście, pies jest negatywnym bohaterem wielu frazeologizmów i idiomów. Nie inaczej jest w przypadku następnego analizowanego wyrażenia: „pogoda pod psem”. „Pogoda pod psem” to brzydka pogoda. Jeżeli byliśmy nad Bałtykiem i mieliśmy pogodę pod psem, to znaczy, że np. było zimno, padał deszcz i wiał wiatr. Kiedy pogoda jest pod psem, lepiej siedzieć w domu, czytać książkę, pić gorącą herbatę albo uczyć się języka polskiego :-). Ewentualnie możecie zaprosić do siebie znajomych. Tylko co robić w sytuacji, jeżeli cały dzień poświęciliście na sprzątanie mieszkania i gotowanie, a potem „nie przyszedł pies z kulawą nogą”? Oczywiście nie zapraszaliście psa, tym bardziej kulawego psa – jeśli nie przyszedł pies z kulawą nogą, chodzi o to, że nie przyszedł nikt.
Na koniec zostawiłam wyrażenie, gdzie pies jest wreszcie przedstawiony w pozytywnym świetle: „wierny jak pies”. Człowiek wierny jak pies jest lojalny, nigdy nas nie opuści, możemy na nim w pełni polegać. Myślę, że to wyrażenie nie powinno nikogo dziwić, przecież często mówimy, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka.
Cóż, ludzie kochający psy mogą być zaskoczeni, że w języku polskim pies występuje często w roli negatywnego bohatera. Tak naprawdę my Polacy bardzo lubimy te sympatyczne czworonogi: jamniki, pudle, kundle, charty i przedstawicieli innych ras. Ale rasy psów to temat na inny odcinek naszego podkastu. Na dziś to wszystko. Do usłyszenia!

W_sklepie_z_ubraniami_A1_PDF

– Dzień dobry! W czym mogę pani pomóc?
– Dzień dobry. Szukam białej bluzki.
– Eleganckiej czy sportowej? Z krótkim czy z długim rękawem?
– Eleganckiej, z krótkim rękawem. Fason raczej dopasowany.
– Rozumiem, może coś takiego?
– Hm… A mają państwo coś bardziej nowoczesnego, młodzieżowego? Ten fason jest lepszy dla pani w średnim wieku
– Oczywiście. Bardzo proszę.
– O, ta mi się podoba. Jaki to rozmiar?
– Z tego fasonu został nam rozmiar 36 (trzydzieści sześć) i 38 (trzydzieści osiem).
– Poproszę 36 (trzydzieści sześć). Czy można przymierzyć?
– Oczywiście, przymierzalnie są po prawej stronie, za kasami.
– Dziękuję.

(Po chwili)
– I jak leży bluzka? Jak się pani w niej czuje?
– Bardzo mi się podoba, ale jest trochę za krótka. Czy mogłabym przymierzyć jeszcze rozmiar 38 (trzydzieści osiem)?
– Proszę bardzo.
– O, ta leży idealnie! Wezmę ją.
– Doskonale. Zapraszam do kasy.

(Przy kasie)
– Czy można płacić kartą?
– Niestety dziś mamy awarię terminalu, bardzo mi przykro, ale przyjmujemy tylko gotówkę.
– Rozumiem, w takim razie proszę odłożyć mi tę bluzkę, dobrze? Pójdę do bankomatu i za chwilę wrócę.
– Nie ma problemu.
– Dziękuję i do zobaczenia.
– Do widzenia.

Słownictwo:

PL – EN / ES / RU

W czym mogę pani pomóc? – formuła, której używa sprzedawca w sklepie na początku rozmowy / How can I help you? / ¿En qué puedo ayudarle? / Чем я могу Вам помочь?
rękaw – część ubrania, którą zakłada się na rękę / sleeve / manga / рукав
fason – model ubrania / cut / modelo / модель
raczej – gdy chcemy powiedzieć „chyba wolę” / rather / más bien / скорее всего
dopasowany – nie luźny / fitted / ajustado / облегающий
coś takiego – coś w tym stylu, coś, co tutaj pokazuję / something like that / algo así / чтo-то в этом роде
młodzieżowy – typowy dla młodych ludzi / teenage / juvenil / молодежный
pani w średnim wieku – kobieta mniej więcej w wieku od 40 do 60 (od czterdziestu do sześćdziesięciu) lat / middle-aged woman / mujer de mediana edad / женщина среднего возраста
rozmiar – wielkość ubrania, np. rozmiary dla kobiet to 34 (trzydzieści cztery), 36 (trzydzieści sześć), 38 (trzydzieści
osiem), 40 (czterdzieści) itd. / size / talla / размер
przymierzać / przymierzyć – założyć ubranie, żeby sprawdzić, czy pasuje / to try on / probar / примерять / примерить
przymierzalnia – miejsce w sklepie, w którym przymierzamy ubranie / changing room, fitting room / probador / примерочная
leżeć – tutaj: pasować / to fit / quedar / подходить
przyjmować / przyjąć – akceptować / to accept / aceptar / принимать
odkładać / odłożyć – tutaj: zostawić dla klienta na jakiś czas; klient wróci potem po towar i go kupi / to put aside, to keep / guardar / откладывать / отложить

 

Moja_przygoda_z_Polską_i_językiem_polskim_B1_PDF

Cześć! Mam na imię Blanka. Chciałabym opowiedzieć wam, dlaczego zaczęłam się uczyć języka polskiego i co sprawia mi najwięcej trudności. Pochodzę z małego miasta na północy Francji, blisko granicy z Niemcami. W dzieciństwie uczyłam się angielskiego i niemieckiego i nie miałam żadnego kontaktu ani z językiem polskim, ani z Polską. Wiem, że moi przodkowie pochodzili z Polski, ale nikt w mojej rodzinie nie mówił po polsku ani nie jeździł do dawnej ojczyzny.
W wieku 20 (dwudziestu) lat poszłam na studia. Wybrałam dziennikarstwo w Paryżu. Kiedy byłam na trzecim roku, postanowiłam pojechać na Erasmusa. Złożyłam podanie o stypendium we Frankfurcie. Znałam niemiecki i wiedziałam, że jest tam dobry uniwersytet. Niestety okazało się, że nie ma już wolnych miejsc. Bardzo chciałam pojechać chociaż na jeden semestr za granicę i dlatego zaczęłam szukać innych możliwości. Znalazłam ofertę stypendium w Krakowie. Oczywiście wcześniej słyszałam o tym mieście, ale nigdy nie byłam w Polsce i niewiele wiedziałam o tym kraju. Pomyślałam sobie, że to może być świetna okazja, żeby dowiedzieć się czegoś o miejscu, z którego pochodzi moja rodzina. Złożyłam wszystkie potrzebne dokumenty i dostałam stypendium. Wtedy mogłam zacząć przygotowania do wyjazdu. Szukałam informacji w internecie na temat Krakowa, Polski, polskiej kultury, kuchni i tak dalej. Wiedziałam, że na uniwersytecie będę mogła chodzić na wykłady i ćwiczenia w języku angielskim, ale zastanawiałam się, czy ludzie w Polsce mówią po angielsku, francusku albo niemiecku. Czy znajomość tych języków wystarczy mi, żeby kupić jedzenie w sklepie albo zapytać o drogę? Na wszelki wypadek postanowiłam jeszcze przed wyjazdem zapisać się na krótki kurs polskiego, żeby poznać podstawowe słowa, a potem zamierzałam iść na kurs dla Erasmusów w Krakowie.
W Paryżu znalazłam nauczycielkę z Polski, native speakera, i zapisałam się do niej na korepetycje. Poszłam na pierwszą lekcję i… wyszłam stamtąd przekonana, że polski to najtrudniejszy język świata. Te dziwne litery, ta ortografia! Po co im, Polakom, tyle liter, tyle kropek i kresek? Miałam problem z wymówieniem podstawowych słów! Ale postanowiłam się nie poddawać. W domu zrobiłam pracę domową, posłuchałam nagrań z wymową i na drugiej lekcji było mi już łatwiej. W czasie tamtego kursu nauczyłam się czytać, dowiedziałam się, jak się przedstawić i poznałam podstawowe czasowniki oraz różnicę między mianownikiem, narzędnikiem i biernikiem. Polskie przypadki to dla mnie ciągle trochę czarna magia, no, może teraz już mniej, ale początki były trudne. Nie miałam za to problemów z nauką słówek.
Na szczęście, kiedy pojechałam do Krakowa, potrafiłam już coś powiedzieć. Rozumiałam mało, bo Polacy mówią bardzo szybko, ale było mi łatwiej niż studentom, którzy w ogóle nie znali polskiego. Na uniwersytecie i w akademiku, gdzie mieszkałam, wszyscy koledzy i koleżanki mówili po angielsku i to był język naszej komunikacji. Starałam się za to dużo mówić na lekcjach polskiego. To był specjalny kurs dla Erasmusów. Największym problemem dla wszystkich były przypadki i różne nieregularne formy. Jednym z najważniejszych słów w języku polskim jest „wyjątek”. Zawsze jest jakiś wyjątek. Czasami chciałam rzucić kurs, naukę polskiego, pytałam sama siebie, po co mi to, skoro spokojnie mogę się dogadać w sklepie czy na uczelni. Ale z drugiej strony było mi bardzo miło słyszeć komplementy ze strony Polaków, którzy byli zdziwieni, że mówię po polsku. To było motywujące, dodawało mi sił i energii do dalszej nauki. Ale Erasmus się skończył i trzeba było wracać do domu. Nie chciałam jednak tracić kontaktu z polskim – szkoda było zmarnować tyle pracy i wysiłku. Na szczęście miałam już wielu znajomych z Polski. Postanowiliśmy, że będziemy do siebie pisać tylko po polsku i na razie dotrzymujemy obietnicy. Niestety chwilowo nie mam możliwości, żeby kontynuować naukę polskiego w Paryżu, bo piszę pracę dyplomową i to zajmuje mi bardzo dużo czasu, ale jak tylko ją skończę, wracam do nauki polskiego. Można powiedzieć, że złapałam bakcyla!

Komentarz do tekstu

Drodzy słuchacze! W opowiadaniu Blanki jest dużo interesujących słów i wyrażeń. Teraz spróbuję je wam wyjaśnić. Blanka na początku używa zwrotu „co sprawia mi trudności”. „Sprawiać trudności” to inaczej „być trudnym”, na przykład jeśli matematyka sprawia mi trudności, to znaczy, że mam problemy z matematyką, nie rozumiem jej.
Idźmy dalej. Przodkowie Blanki, czyli jej dziadkowie lub pradziadkowie, pochodzili z Polski. „Pochodzić” to znaczy „być skądś”. Możemy powiedzieć: „jestem z Polski” albo „pochodzę z Polski”. Możemy też powiedzieć, że słowo pochodzi z jakiegoś języka, np. słowo „ratusz” pochodzi z niemieckiego, a słowo „biznesmen” z angielskiego.
W dalszej części tekstu Blanka mówi, że poszła na studia. To znaczy, że zaczęła naukę na uczelni wyższej (uniwersytecie, politechnice lub akademii). Kiedy była na trzecim roku, złożyła podanie o stypendium. Podanie to taki list, w którym prosimy o coś. Jeśli piszemy i potem składamy podanie o stypendium, to znaczy, że chcemy dostać stypendium. Możemy też napisać podanie o grant i tak dalej.
Blance nie udało się wyjechać do Frankfurtu, ale znalazła stypendium w Krakowie i zdecydowała, że pojedzie do kraju swoich przodków. Zaczęła szukać informacji o tym mieście i przygotowywać się do wyjazdu. Zaczęła też się zastanawiać, to znaczy myśleć, analizować, zadawać sobie pytania, czy będzie mogła komunikować się w polskich sklepach i na ulicy w innych językach niż polski.
Na wszelki wypadek zapisała się na lekcje polskiego. „Na wszelki wypadek” to bardzo ważne wyrażenie, którego naprawdę często używamy. Wyjaśnię wam jego znaczenie na paru przykładach: „Teraz świeci słońce i jest ładna pogoda, ale potem być może będzie padać deszcz, dlatego na wszelki wypadek wezmę ze sobą parasol”. Inny przykład: „Idę do teatru. Spektakl zaczyna się o 19 (dziewiętnastej). Wiem, że droga do teatru zajmie mi 20 (dwadzieścia) minut, ale na wszelki wypadek wychodzę z domu wcześniej, bo nie chcę się spóźnić. Może na ulicy będą korki i droga zajmie mi więcej czasu? Na wszelki wypadek wyjdę wcześniej i na pewno się nie spóźnię”. Blanka na wszelki wypadek zaczęła uczyć się polskiego – to znaczy myslała, że być może będzie mogła rozmawiać z ludźmi po angielsku czy francusku, ale może nie, dlatego w tej sytuacji chciała poznać podstawowe słowa w języku polskim.
Idźmy dalej. Nasza bohaterka zapisała się na korepetycje, czyli prywatne lekcje, do native speakera. Tak, dobrze słyszeliście, do native speakera. Zwykle tak nazywamy człowieka, dla którego dany język jest językiem ojczystym, pierwszym językiem, językiem, w którym myśli i mówi najlepiej. Mówimy na przykład „chodzę na angielski do native speakera”, a czasami mówimy po prostu „native”. Polak może powiedzieć na przykład: ”mój nauczyciel angielskiego jest nativem z Kanady”.
Wróćmy jednak do historii Blanki. Dziewczyna wyszła z pierwszej lekcji przekonana, to znaczy pewna, że polski to najtrudniejszy język świata. Na początku miała dużo problemów z wymową. Wymowa to pierwszy temat na lekcjach polskiego. Kiedy widzimy obok siebie litery „s” i „z”, nauczyciel lub nauczycielka mówi, że wymowa tych liter to „sz”. Zgadzacie się z Blanką, że polska wymowa jest trudna? Mimo trudności Blanka postanowiła, czyli zdecydowała, nie poddawać się, to znaczy nie rezygnować. Nie powiedziała sobie stop, nie będę tego robić, bo to dla mnie za trudne, nie uda mi się. Nie, Blanka się nie poddała i uczyła się dalej. Poznała polskie przypadki, to znaczy mianownik, narzędnik i biernik. Pamiętacie? Mianownik to pierwszy przypadek gramatyczny w języku polskim, odpowiada na pytania „kto? co?”. Narzędnik to ten przypadek, którego używacie, kiedy mówicie: „Jestem Hiszpanem, Rosjaninem, Niemcem” albo: „Jestem Ukrainką, Amerykanką, Chinką”. Blanka poznała też biernik. Biernik odpowiada na pytania „kogo?, co?”, na przykład w zdaniu: „Mam fajną pracę” używamy biernika. Czy dla was to też była czarna magia? Czarna magia to coś, czego nie rozumiemy, co jest dla nas zupełnie obce, niejasne.
Potem Blanka opowiada o swoim życiu w Krakowie i mówi, że było jej łatwiej niż innym studentom, czyli miała mniej problemów niż inni studenci, bo już znała trochę polski. W akademiku mówiła po angielsku, ale na kursie dla Erasmusów rozmawiała po polsku. Blanka radzi wam zapamiętać bardzo ważne słowo, które na pewno wiele razy widzieliście w podręcznikach do nauki polskiego. To słowo „wyjątek”. Wyjątek to coś nietypowego, coś, co nie jest regułą, jest inne. Może być wyjątek w gramatyce, może też być wyjątek w znaczeniu „wyjątkowa sytuacja”. Na przykład zwykle robimy coś w pewien sposób, ale raz robimy wyjątek, to znaczy robimy to inaczej. Zgadzacie się, że w polskiej gramatyce jest dużo wyjątków? Być może też, tak jak Blanka, chcieliście rzucić naukę, to znaczy przestać się uczyć, powiedzieć sobie: „nie, nie robię tego więcej, koniec”?
Blanka dogadywała się z Polakami po polsku. „Dogadywać się” to słowo potoczne, nie literackie, i znaczy „komunikować się”, a więc Blanka rozumiała Polaków i oni też ją rozumieli, kiedy mówiła po polsku. Dziewczynie podobały się komplementy Polaków, którzy byli zdziwieni, że mówi po polsku. Byli zdziwieni, czyli nie myśleli, że ona mówi po polsku, i to była dla nich niespodzianka. To prawda – często my, Polacy, jesteśmy zdziwieni, kiedy cudzoziemiec mówi po polsku, bo wiemy, ze nasz język jest trudny i nie tak popularny jak na przykład niemiecki czy hiszpański. Ale bardzo lubimy, kiedy ktoś stara się mówić w naszym języku, nawet tylko trochę.
Wracając do historii Blanki – komplementy były dla niej motywujące. Dzięki nim dziewczyna miała energię, żeby uczyć się dalej. Teraz nie może chodzić na lekcje, ale koresponduje ze znajomymi z Polski po polsku. Wcześniej zdecydowali, ze będą pisać do siebie tylko po polsku i dotrzymują obietnicy. „Dotrzymywać / dotrzymać obietnicy” to znaczy „robić tak, jak powiedzieliśmy”. Jeśli mówię: „Będę ci pomagać” i potem pomagam, to znaczy, że dotrzymuję obietnicy.
Na koniec Blanka używa ciekawego zwrotu. Mówi: „połknęłam bakcyla”. „Bakcyl” to inaczej „bakteria”. W tym zwrocie bakcyl nie oznacza prawdziwej bakterii, ale ma inny sens: „to mnie naprawdę zainteresowało, naprawdę zaczęłam to lubić”.
A wy, czy też połknęliście bakcyla i język polski jest dla was tak samo ciekawy? Jak wyglądały wasze początki nauki?

Gdzie_lepiej_mieszkać_A2_PDF

– Cześć, co robisz?
– Hej! Czytam różne artykuły i blogi o Wrocławiu.
– Po co? Planujesz jakiś wypad do Wrocławia? Jeśli chcesz, mogę ci polecić kilka fajnych miejsc.
– Nie, dzięki, nie jadę na wycieczkę. Dostałam propozycję pracy we Wrocławiu i nie wiem, czy warto wyprowadzić się z Warszawy, zostawić starą pracę, znajomych i zacząć wszystko od zera w nowym mieście. Nigdy tam nie byłam. Nowa praca wydaje się ciekawa, oferują mi dobre zarobki, ale wiesz, praca to nie wszystko. Chciałabym się dowiedzieć, jak wygląda życie we Wrocławiu, czy jest drogo, czy są korki, czy można tam spędzać czas tak samo przyjemnie jak w Warszawie, wiesz, tego typu rzeczy.
– Oczywiście, przecież Wrocław to duże miasto, jedno z największych w Polsce. Jest taniej niż w Warszawie, spokojniej i żyje się wolniej niż w stolicy. Jest mniej ludzi i mniej samochodów, chociaż jest sporo turystów. Jest też dużo ciekawych imprez kulturalnych, nie wiem, czy więcej niż w Warszawie, ale na pewno można tam ciekawie spędzać czas. No i jest bliżej gór.
– Ale dalej od Bałtyku. A ja uwielbiam Bałtyk i jego piękne plaże. Zakochałam się w Polsce, kiedy po raz pierwszy pojechałam nad wasze morze.
Coś za coś. To trudna decyzja, tym bardziej, ze nie znasz nikogo we Wrocławiu.
– No właśnie. Tutaj mam dużo znajomych, zawsze w weekendy wychodzimy gdzieś razem. W Warszawie mam swoje ulubione parki, restauracje, sklepy… Ale praca we Wrocławiu daje mi więcej możliwości rozwoju, to ciekawe stanowisko. Będę więcej zarabiać i częściej jeździć za granicę.
– Słuchaj, a może po prostu pojedziesz tam i sama zobaczysz, czy podoba ci się miasto? W ten sposób będzie ci łatwiej podjąć decyzję. Mam znajomych we Wrocławiu i oni na pewno chętnie pokażą ci miasto i opowiedzą o jego wadach i zaletach. Co ty na to?
– Dzięki za propozycję, świetny pomysł.

Słownictwo:

wypad – krótki wyjazd, krótka podróż
wyprowadzać się / wyprowadzić się – znaleźć mieszkanie w innym miejscu i zostawić stare
zaczynać / zacząć wszystko od zera – zacząć wszystko od nowa, w nowym środowisku
wydaje się – sprawia wrażenie, że jest
przecież – używamy tego słowa, gdy chcemy coś zaakcentować, podkreślić
zakochiwać się / zakochać się w kimś / czymś (+ Msc.) – zacząć kochać, uwielbiać
coś za coś – jest i plus, i minus; coś rekompensuje coś innego
rozwój – poszerzanie swoich umiejętności, kompetencji, wiedzy
stanowisko – funkcja w pracy
pokazywać / pokazać – zademonstrować
wada – minus, coś negatywnego
zaleta – plus, coś pozytywnego

Umawianie_się_do_lekarza_A1_PDF

– Klinika „Gold-med”, słucham.
– Dzień dobry, chciałabym umówić się na wizytę do doktor Majewskiej. Czy są jakieś wolne terminy w tym tygodniu?
Chwileczkę, zaraz sprawdzę. Niestety, w tym tygodniu nie ma już wolnych terminów. Mogę zapisać panią na przyszły tydzień, na przykład na środę na godzinę 11.15 (jedenastą piętnaście).
– Środa 11.15 (jedenasta piętnaście)… W środę nie dam rady.
– W takim razie mogę jeszcze zaproponować pani czwartek rano o 9.00 (dziewiątej) lub piątek o 9.30 (dziewiątej trzydzieści).
– Dobrze, niech będzie czwartek.
– Świetnie. Proszę imię i nazwisko.
– Beata Nowak.
– Poproszę jeszcze numer telefonu.
– 611-788-996 (sześćset jedenaście, siedemset osiemdziesiąt osiem, dziewięćset dziewięćdziesiąt sześć).
– Dziękuję. Jest pani zapisana do doktor Majewskiej na czwartek na godzinę 9.00 (dziewiątą). Proszę być 10 (dziesięć) minut wcześniej z dokumentem ze zdjęciem. Prosimy o informację, jeżeli nie będzie pani mogła przyjść na wizytę.
– Dobrze, dziękuję. Do widzenia.
– Do widzenia.

Słownictwo:

PL – EN / ES / RU

umówić się na wizytę – zapisać się na wizytę, zarezerwować termin / to make an appointment / concertar una cita / записаться на прием
chwileczkę – moment, momencik / just a moment / un momento / секундочку
zapisać – zarejestrować / to register / apuntarse, registrarse / записать
nie dam rady – nie będę mogła, nie uda mi się / I won’t be able / no voy a poder / не смогу
zapisana – zarejestrowana, umówiona / registered / registrada, apuntada, en la lista / записана

Nie_mam_kasy_B2_PDF

– Hej Anka, co tam? Jedziesz na żagle z Markiem, Kaśką i Elką? Ja jeszcze myślę.
– Na Mazury? Weź nic mi nie mów! Nie jadę…
No co ty! Dlaczego? Coś się stało?
– Nie mam kasyJestem totalnie spłukana. W tym miesiącu kończę remont kuchni, a w zeszłym miałam 3 (trzy) wizyty u dentysty. Wydałam na nie prawie 9 (dziewięć) stów! Zrujnuje mnie to wszystko!
– No rozumiem… Wiem, co to znaczy mieć puste konto. Ja jeszcze nie dostałam premii za ostatni kwartał. Nie wiem, jak opłacę rachunki w tym miesiącu. I jeszcze ten kurs masażu… Poza tym ostatnio się zorientowałam, że wydaję więcej, niż zarabiam! Jak to możliwe?
– Hm… Masz kartę kredytową?
– No. I ciągle jej używam. To wygodne. Poza tym chyba jestem zakupoholiczką. Muszę zacząć kontrolować wydatki i nauczyć się oszczędzać.
– Ja ostatnio zaczęłam czytać blog o oszczędzaniu pieniędzy, ale nic mi to nie daje. Pieniądze ciągle się mnie nie trzymają
– Słuchaj, a może będziemy się jakoś nawzajem kontrolować i dopingować? Możemy zrobić tabelki w Excelu i wpisywać tam wszystkie swoje wydatki, nawet te najdrobniejsze.
– To jest myśl!

Słownictwo:

jechać na żagle – jechać nad jezioro, żeby popływać żaglówką
nic mi nie mów – nie mów mi nic o tym, nawet nie pytaj
no co ty – naprawdę? serio?
kasa – potocznie: pieniądze
jestem spłukany – potocznie: nie mam pieniędzy
stówa – potocznie: 100 złotych
zrujnuje mnie to – potocznie: stracę z tego powodu wszystkie pieniądze, zbankrutuję
mieć puste konto – nie mieć nic na koncie w banku, nie mieć pieniędzy
premia – dodatkowe pieniądze, wypłacane oprócz pensji pracownikowi
kwartał – trzy miesiące
opłacać / opłacić rachunki – zrealizować stałe opłaty, np. rachunek za telefon, gaz, wodę, prąd itd.
wydawać / wydać – kupować różne rzeczy
zarabiać / zarobić – dostawać pieniądze za swoją pracę
zakupoholik (m) / zakupoholiczka (ż) – osoba, która kupuje za dużo i za często; jest od tego uzależniona
wydatki – to, na co wydaję pieniądze
oszczędzać / oszczędzić – odkładać część pieniędzy, nie wydawać wszystkich pieniędzy
nic mi to nie daje – nie daje mi to nic pozytywnego, żadnej korzyści
pieniądze się mnie nie trzymają – łatwo wydaję pieniądze, nie umiem kontrolować wydatków
dopingować – motywować
wpisywać / wpisać – pisać w konkretnym miejscu, uzupełniać